Kaskada 001 - 1984
Nowa gazeta dla Europy¶
Jesteśmy kompletnie szaleni! Nie dość, że od roku współorganizujemy 7. Europejski Tydzień Żonglerki, to jeszcze chcemy się podjąć wydawania w Frankfurcie europejskiego czasopisma żonglerskiego.
Ale to wszystko jest ze sobą ściśle powiązane:
Otrzymaliśmy tak wiele entuzjastycznych listów i telefonów od żonglerów z całej Europy, każdy inny, każdy z nowym pomysłem, opowiadający o występie, trasie koncertowej, spotkaniu teatralnym tu i festiwalu żonglerskim tam (np. Covent Garden, Brema czy Kopenhaga), a wszystkich łączyła wspólna radość z oczekiwania na spotkanie i wymianę doświadczeń z innymi żonglerami.
Wtedy przypomnieliśmy sobie o pomyśle, który krążył już podczas ostatniego zjazdu żonglerów w Laval: „Byłoby wspaniale, gdyby istniało czasopismo żonglerskie dla Europy, abyśmy mogli pozostać w kontakcie również poza corocznymi zjazdami i dowiadywać się, gdzie żonglerzy szaleją. Ktoś tylko musiałby się tym zająć.” OK. Robimy to.
A jak to sobie wyobrażamy? Chcielibyśmy stworzyć czasopismo dla wszystkich żonglerów w Europie, od początkujących po profesjonalistów, niezależnie od tego, czy należą do organizacji takiej jak IJA, czy nie. Na początku rodzi to przede wszystkim problem językowy, ponieważ ważnym powodem istnienia europejskiego czasopisma jest również to, że „Jugglers World” (poza tym, że relacjonuje tylko amerykańskie wydarzenia) ukazuje się tylko po angielsku. Nie każdy żongler potrafi i chce czytać angielskie czasopismo. Dlatego europejskie czasopismo będzie na razie ukazywać się po angielsku i niemiecku. (Mamy nadzieję, że autorzy zgodzą się na nasze swobodne tłumaczenie!)
Chcielibyśmy również wydać pierwszy numer po francusku, ale niestety nie udało się to z powodu „żonglerskiej” wiedzy językowej i braku czasu. Może znajdzie się ktoś, kto zaoferuje się przetłumaczyć kolejne numery na francuski?! Może istnieje również zapotrzebowanie i tłumacze na inne języki?
Jeśli chodzi o treść, pomyśleliśmy o następujących kwestiach: Chcielibyśmy pisać o grupach żonglerskich i poszczególnych żonglerach, jak zaczęli żonglować, co sprawia im szczególną radość, ich pomysły i marzenia związane z żonglerką... Chcielibyśmy pisać o doświadczeniach z występów w całej Europie (na ulicy, w teatrach, pod kopułą cyrkową...) i opowiadać anegdoty z ulicy. Dobrze byłoby również zamieścić „recenzje” obejrzanych pokazów, książek o żonglerce itp.
Ponadto chcielibyśmy utworzyć rubryki, takie jak: Instrukcja budowy rekwizytów, Porady językowe na zagraniczne trasy koncertowe, Dodatkowe hobby (magia...), Wskazówki i triki (np. szukamy kogoś, kto pisałby regularną stronę warsztatową), Kalendarz wydarzeń (festiwale, występy, spotkania grup...) i ogłoszenia drobne (poszukiwany partner do trasy, rozdaję maczugi...).
Oczywiście nie możemy i nie chcemy sami pisać wszystkich tych artykułów. Postrzegamy siebie bardziej jako punkt zborny, „składaczy” i wydawców. My sami nie możemy być wszędzie w Europie jednocześnie, ale Wy wszyscy razem możecie!
Dlatego prosimy Was o przesyłanie nam artykułów i dobrych zdjęć, o wszystkich wydarzeniach i historiach, których doświadczyliście, oraz o przekazywanie nam wszystkich informacji i terminów, które mają choćby luźny związek z żonglerką. Chcielibyśmy mieć stałego „korespondenta” i osobę kontaktową w każdym kraju, aby czasopismo mogło stać się naprawdę europejskie.

Żonglerzy¶
Z tymi pomysłami zwróciliśmy się do kilku żonglerów i grup żonglerskich, które pomogły nam artykułami, informacjami, pomysłami, ogłoszeniami i miłymi listami, aby umożliwić wydanie tego pierwszego numeru. Wielkie, wielkie podziękowania dla wszystkich.
Ostatnią kwestią jest finansowanie. Czasopismo ma na razie ukazywać się kwartalnie. Ponieważ musimy zaplanować nakład i sami nie możemy ponosić dużego ryzyka finansowego, czasopismo można nabyć tylko w drodze subskrypcji i przedpłaty. (Ci, którzy chcą zamówić kilka egzemplarzy, np. do sprzedaży w sklepie, proszeni są o bezpośredni kontakt z nami.)
Cena została obliczona tak, aby pokryć koszty, tj. papier, Letraset, poczta, kopie, zdjęcia, a przede wszystkim druk – nasz czas pracy oczywiście nie jest wliczony.
Dlatego prosimy Was, abyście wszyscy wzięli kupon subskrypcyjny, wypełnili go i przynieśli nam lub wysłali pocztą, jeśli nie znajdziecie nas na zjeździe. Z ogłoszeniodawców i przede wszystkim z darowizn oczywiście bardzo się cieszymy!
Mamy nadzieję, że nasza idea Wam się spodoba i czekamy na Wasze sugestie i krytykę, a także na możliwość wspólnego przygotowania następnego numeru z Waszymi artykułami. Miłej lektury.
Gabi i Paul
Szukamy cyrku!¶
Relacja dwojga klaunów, którzy nie chcieli już żyć w NRD
Szukamy cyrku!
Od Streuselschnecke...¶
Jak to wszystko się zaczęło? Cóż, to prawie nieskończona historia...

Uli kochał zapach świeżego drewna, został stolarzem, poszedł do cyrku jako rzemieślnik i zaczął żonglować. Kattrin nie wiedziała nic lepszego i studiowała aktorstwo. Uli wrócił do Berlina i chciał pokazać swoje umiejętności na festynie. Jednak z powodu zdenerwowania wypił za dużo i piłki robiły z nim, co chciały. Tak się poznaliśmy, a Uli został nauczycielem żonglerki Kattrin.
To było w lutym 1980 roku, a wkrótce odkryliśmy naszą wspólną pasję do komedii. Jesienią mieliśmy nasz pierwszy występ pod nazwą ULK. (Pierwsze litery imion Uli i Kattrin)
Ale to wcale nie było śmieszne, raczej żenujące. Ale każdy początek jest trudny, ćwiczyliśmy dalej: stepowanie, żonglerka, pantomima... Ponieważ w NRD nie ma warsztatów, byliśmy zdani na prywatne wsparcie.
Latem 1981 roku Kattrin skończyła studia i musiała na trzy lata iść do teatru jako absolwentka. Tak przewidywało prawo, inaczej nie otrzymałaby dyplomu ukończenia studiów. A bez dyplomu nic nie znaczysz w NRD. Oznacza to: nieważne, jak dobry ktoś jest, lub co potrafi, bez państwowego dyplomu nie może występować, czyli pracować w swojej dziedzinie. A kto nie pracuje, jest aspołeczny, a kto jest aspołeczny, trafia do więzienia.
Ale nie myślcie, że przez to nie ma własnej inicjatywy: wręcz przeciwnie, bo w potrzebie diabeł muchę wymyśla. W pracowniach, na poddaszach, w mieszkaniach odbywają się czytania, wystawy, koncerty, programy teatralne. Występowanie po prostu na ulicy jest zabronione, ale mimo to niektórzy to robią, chociaż grożą im wysokie grzywny.
Ale wróćmy do nas. Kattrin poszła do teatru, ale po pół roku umowa absolwencka musiała zostać rozwiązana z powodów zdrowotnych. Wróciła do Berlina i spróbowaliśmy programu dla dzieci z klaunami, zbudowaliśmy rekwizyty i naszą scenę.
Uli, podczas gdy Kattrin pracowała w teatrze, wyszkolił naszego psa Cato (rasowego angielskiego psa myśliwskiego). Cato został naszym cyrkowym lwem.
Kattrin złożyła wniosek o pozwolenie na występy w magistracie, które otrzymała bez problemów dzięki ukończonym studiom aktorskim. Ponieważ Uli nie miał nic podobnego do przedstawienia, właściwie nie powinien był występować. Został więc „asystentem” Kattrin. Dzięki nadmiernej biurokracji związane z pozwoleniami nie zwrócono na to uwagi.
Podobnie było z Clemensem, który został naszym technikiem. (Niestety, nadal czeka na wyjazd.) Clemens miał samochód, no cóż, samochód to może za dużo powiedziane: nazywał się Herbert, był starszy od nas i był właściwie całkowicie niesprawny. Ale, dzięki Bogu, psuł się tylko w drodze powrotnej. Wierne rumak. Tandem mieliśmy zawsze ze sobą na wszelki wypadek, dopóki nie został nam skradziony.
Teraz chcieliśmy zareklamować nasz program. Musicie wiedzieć, że w NRD nie ma kserokopiarek. Nie można też tak po prostu drukować. Musielibyśmy najpierw uzyskać państwową zgodę na naszą nazwę „Kinderzirkus Streuselschnecke”. Na to też nie mieliśmy ochoty. Więc wszystko pisaliśmy ręcznie i oklejaliśmy kartki kolorowym papierowym klaunem. Było to żmudne, ale sprawiało radość.
Otrzymaliśmy wiele ofert, ponieważ byliśmy w swoim rodzaju jedyni w NRD, a dzięki naszej prostocie, wesołości i radości z gry stanowiliśmy alternatywę dla oferty wspieranej przez państwo.
... do Pusteblume¶
Kiedy rok później pokazaliśmy nasz program państwowej Dyrekcji Koncertów i Imprez, aby uzyskać klasyfikację grupy, dzięki czemu Uli zostałby uznany za partnera Kattrin, komisja stwierdziła, że nasz program nie zawiera wartości pedagogicznych.

Więc nic nie otrzymaliśmy i dalej się jakoś przemagaliśmy, zawsze wiedząc, że może zostać odkryte, że Uli w ogóle nie może występować. (Dwa tygodnie przed naszym wyjazdem wyszło to na jaw.)
Latem 83, kiedy chcieliśmy zagrać na kościelnym festynie pokoju, pewien urzędnik kultury zasugerował nam, abyśmy tego nie robili, ponieważ w przeciwnym razie otrzymalibyśmy zakaz występów na terenie całych NRD.
Incydenty tego rodzaju uświadamiały nam coraz bardziej, że zbliżamy się do granic możliwości naszej pracy i planów. Dlatego musieliśmy i chcieliśmy prędzej czy później opuścić NRD.
Od marca mieszkamy już tutaj. Pracujemy nad ponownym stworzeniem programu dla dzieci. Nie nazywamy się już Streuselschnecke, ponieważ to ciastko nie jest tutaj znane, ale „Kinderzirkus Pusteblume”.
Naszym głębokim marzeniem jest założenie za kilka lat cyrku, w którym będą brały udział kochające i wesołe osoby. Niestety, brakuje pieniędzy na to marzenie. Byłoby szkoda, gdyby się ono nie spełniło z tego powodu.
Dlatego byłoby wspaniale, gdybyście pomogli nam zrealizować to marzenie i przelali trochę pieniędzy na nasze specjalnie w tym celu utworzone konto:
Numer banku: 42060021
Volksbank Gelsenkirchen)
Numer konta: 518.503.240
Nawet jeśli to tylko marka, bo z małych rzeczy też powstaje cyrk.
Dziękujemy i jeśli jesteście bardziej zainteresowani tym projektem lub chcecie dowiedzieć się czegoś o Kinderzirkus Pusteblume, piszcie na adres:
Kattrin Kupke & Uli Zschau
Arminstr.10
4650 Gelsenkirchen
Tel.:0209/27 16 42
Więc do zobaczenia wkrótce lub nie
Kattrin i Uli
Uśmiech pokonuje grawitację¶
List od Toby'ego Philpotta, Europejskiego Dyrektora IJA
Uśmiech pokonuje grawitację
Od dwóch lat noszę tytuł „Europejskiego Dyrektora International Jugglers Association” (IJA). To tytuł, który spodobałby się W.C. Fieldsowi, ponieważ brzmi tak ważnie i tajemniczo (i prawie nic nie znaczy). Nikogo nie „dyryguję” i większość czasu spędzam w Anglii.

IJA zaczęła jako mała grupa przyjaciół, a teraz jest dużą organizacją z setkami członków w Ameryce. Pierwsze europejskie spotkanie żonglerów również składało się tylko z małej grupy przyjaciół w Anglii, ale był to pierwszy krok do uzasadnienia słowa „Międzynarodowy”. Dziś to spotkanie przyciąga ludzi z ponad dziesięciu różnych krajów.
Spotkania stają się coraz większe i przybywa wielu nie-członków. Większość z nich nie widzi powodu, aby dołączyć do IJA, jeśli jedyne, co z tego mają, to amerykański magazyn i lista adresowa, której nigdy nie wykorzystają.
Rozumiem to. Gdyby IJA nie istniała, nadal chętnie spotykałbym się z innymi żonglerami (nie tylko z ludźmi, którzy się ode mnie uczyli), chciałbym wiedzieć, gdzie kupić rekwizyty, gdzie obejrzeć pokazy, gdzie występować na ulicy. Nadal chciałbym dzielić się pomysłami i widzieć ludzi, którzy żonglują lepiej ode mnie. Większość z tego udało mi się zrobić jeszcze przed usłyszeniem o IJA, ale zobaczyłem i zrobiłem więcej, odkąd zaczęliśmy organizować spotkania w Europie. Te spotkania są najlepszym powodem istnienia oficjalnej organizacji. To nie jest związek zawodowy i nie możemy pośredniczyć w występach ani nawet gwarantować przyjaźni.
Uważam, że Europa powinna mieć przedstawiciela w amerykańskim zarządzie IJA, który utrzymywałby kontakt z długoletnimi członkami w Stanach i innych krajach, i który zacząłby naprawdę czynić organizację międzynarodową.
Kiedy wchodzę na salę spotkania żonglerów, widzę dwa podstawowe typy ludzi. Niektórzy pracują, ćwicząc, pocąc się i doskonaląc techniki, przekraczając własne granice. Nazywam ich Olimpijczykami, aby podkreślić to dążenie do perfekcji, sportowego ducha walki i nutkę greckich bogów i bogiń – superbohaterów.
Inni przyszli się bawić, śmieją się i żartują, eksperymentują, improwizują, wymieniają się pomysłami i dobrze się bawią. Nazywam ich „Wędrującymi Graczami” i są to prości śmiertelnicy, kuglarze, którzy wykorzystują swoje umiejętności improwizacji, tak jak muszą to robić wszyscy wędrowcy i gracze.
Możesz pomyśleć, że ktoś z tytułem „Europejskiego Dyrektora” byłby „Olimpijczykiem”. Właściwie zacząłem żonglować dla zabawy podczas leniwego okresu mojego życia. Teraz mam za sobą kilka lat jako wykonawca i nauczyciel, ale zawsze chcę przekazywać radość z tego, ale nie oczekuję złotego medalu.
Potrzebujemy bohaterów i klaunów. Olimpijczycy mogą nam pokazać, co jest możliwe dzięki poświęceniu, wyznaczają nowe standardy i sami mogą cieszyć się publicznością, która naprawdę potrafi docenić pracę włożoną w każdy pojedynczy ruch.
Wędrujący Gracze to ci, którzy przyciągają nowych ludzi, pomagają początkującym żonglerom zacząć, roznoszą wieść i bawią.
Przeczytasz to w czasopiśmie, które zostało zainicjowane przez dwóch Niemców, którzy chcieliby zobaczyć więcej Europejczyków w IJA.
Piszę to jako list, ponieważ nie jestem dziennikarzem i jak zwykle popełniam błędy publicznie. Jeśli chcesz, aby to czasopismo trwało, proszę napisz do wydawców czasopisma lub wyślij zdjęcia. Jeśli chcesz, aby Europa odgrywała ważniejszą rolę w IJA, napisz do mnie, a ja postaram się wyjaśnić nasze stanowisko pozostałym członkom zarządu. Jeśli wolisz niezależną europejską grupę, śmiało ją załóż. Uważam, że szkoda byłoby całkowicie zerwać z organizacją, która istnieje od 37 lat i ma członków w wielu krajach.
Nawiasem mówiąc, jeśli uważasz, że prawdziwy Olimpijczyk byłby lepszym rzecznikiem Europy, możesz sam kandydować lub znaleźć polityka-żonglera, który będzie naszym przedstawicielem na rok 1985.
W międzyczasie mam nadzieję, że spotkamy się podczas naszych kilku wspólnych dni. I nie zapomnij: uśmiech pokonuje grawitację. (To dobre hasło wyborcze, albo sprawi, że nasi tłumacze będą mieli ból głowy.)
Autonomiczna Grupa Żonglerska Wiesbaden i 7. Europejski Tydzień Żonglerki¶
Grawitacja – i co z tego!
Grawitacja – i co z tego!
Autonomiczna grupa żonglerska SCHWERKRAFT NA UND! z Wiesbaden, a właściwie z regionu Ren-Min, istnieje dopiero od stosunkowo niedawna.
Jeszcze w sierpniu 1982 roku w Wiesbaden było niewielu żonglerów, którzy ledwo coś o sobie wiedzieli. Przypadkiem trzej pierwsi członkowie, Paul, Uli i Christoph, spotkali się, żonglowali w wiesbadenskich parkach i postanowili kilka tygodni później pojechać na 5. Europejskie Spotkanie Żonglerów do Kopenhagi.

Fritz z Frankfurtu pojechał z nimi. Zgodnie z mottem: „Tylko to, co się robi, zostaje zrobione” i pod wrażeniem kopenhaskiego spotkania, Fritz chciał zorganizować 6. Europejskie Spotkanie we Frankfurcie. Przegrał głosowanie w Kopenhadze ze swoją spontaniczną ideą na rzecz lepiej przygotowanych żonglerów z Francji.
Paul i Christoph, wciąż pełni entuzjazmu po tym, czego doświadczyli w ciągu ostatnich trzech dni w Kopenhadze, stali zamyśleni, ale pełni pomysłów na burcie promu wracającego do Niemiec. Tutaj zaczął się początek założenia autonomicznej grupy żonglerskiej schwerkraft-na und!.
Od tego czasu żonglerzy spotykają się w każdy czwartek od 17:00 do 22:00 – latem w parku Nero, a zimą w Haus der Jugend, pomieszczeniu udostępnionym przez urząd ds. młodzieży miasta Wiesbaden.
W bardzo krótkim czasie grupa powiększyła się do 20 osób.
Każdego tygodnia nowe twarze, ale każdego tygodnia brakowało też osób, których nigdy więcej nie widziano w klubie. W międzyczasie wykrystalizował się stały trzon 10-15 osób.
Otwarty charakter grupy i organizacja oparta na zasadzie przyjemności sprawiają, że niezwykle trudno jest efektywnie wykorzystać wspólny potencjał w koncepcjach występów. Pomimo wspólnego zakupu sprzętu do żonglerki, takiego jak 14 monocykli, maczugi, obręcze, Rola-Bolas, Devil-Sticks itp. oraz stosunkowo wysoki poziom umiejętności, techniki żonglerki poszczególnych osób znacznie się od siebie różnią, co doprowadziło do powstania kilku bardziej stałych podgrup, takich jak JOMIPO-Luftiko, Werner WAHNSINN & Christoph CHAOS Katinka i Flohjonglage itp.
Różne umiejętności i odmienne koncepcje występów tych grup utrudniają integrację nowych początkujących, którzy dołączają do autonomicznej grupy żonglerskiej, podczas gdy indywidualni artyści mają łatwiej.
Ten rozwój był często dyskutowany w klubie, ale do tej pory nie podjęto żadnych konkretnych działań w celu jego zmiany.
Mimo to wspólne występy odbywają się przy najróżniejszych okazjach. Grupa występowała na festynach ulicznych, podczas wakacyjnych zabaw i festiwali, także na weselach, w centrach młodzieżowych i szkołach. Występowaliśmy również na „Artyści dla Pokoju” w maju 1983 roku w Darmstadt, zrobiliśmy program telewizyjny z Südwestfunk, a także wystąpiliśmy w ramach Berlińskiego Nocnego Snu w ramach „Największego Teatru Ognia Stulecia” André Hellera w lipcu 1984 roku.
W międzyczasie dojrzewała idea Fritza, aby zorganizować europejskie spotkanie żonglerów.
W negocjacjach z miastem Frankfurt udało nam się uzyskać przejęcie przez nie dużej części czynszu za salę w Volksbildungsheim.
Centralne położenie miejsca wydarzenia w centrum miasta i urok „światowego miasta Frankfurt” przeważyły podczas spotkania biznesowego w Laval, aby zorganizować 7. Europejski Tydzień Żonglerki we Frankfurcie.
Od tego czasu postawiliśmy sobie za zadanie uczynić kolejne spotkanie jeszcze barwniejszym, jeszcze bardziej zróżnicowanym i przede wszystkim jeszcze bardziej widocznym dla publiczności. Pierwotna, dzika idea Fritza polegała na zaaranżowaniu spektakularnego spotkania, którego punktem kulminacyjnym byłaby żonglerka ogniem, z 500 żonglerami i ich 1500 ogniami ogniowymi przy porywających rytmach zespołu rockowego przed prestiżowym i okazałym budynkiem Opery we Frankfurcie, w blasku pełni księżyca.
Ma to być szansa na odwrócenie atmosfery miasta banków i biznesu przynajmniej na 4 dni, wniesienie fantazji w kaniony ulic, w beton. Przekazanie mieszkańcom miasta innego poczucia życia, sprawienie, by się uśmiechnęli, a nawet roześmiali. „Chaos jest na porządku dziennym. Ma być burzliwie. Będzie kolorowo.” (Frankfurter Rundschau)
Kwestię planowalności takich pomysłów długo dyskutowaliśmy. Praktyka władz miejskich pokrzyżowała wiele zaplanowanych akcji, co jednak nie powinno przeszkodzić spontanicznym pomysłom żonglerów.
Jednocześnie omawiano znaczenie rozpowszechniania tych idei za pośrednictwem wszelkich mediów. Konflikt między publikacją a być może uzasadnionym strachem przed wykorzystaniem i komercjalizacją naszych fantazji, pomysłów i umiejętności przez media doprowadził do niepowodzenia projektu filmowego.
Nie mieliśmy nic przeciwko zwykłym relacjom prasy, radia i telewizji.
Informacja prasowa została wysłana do dpa i wszystkich głównych gazet ogólnokrajowych i lokalnych. 1 września podczas akcji żonglerskiej i plakatowej na frankfurckich ulicach handlowych, a 10 września podczas konferencji prasowej z pokazem żonglerki, plakatami i graffiti, która była z pewnością nietypowa dla Frankfurtu, zwróciliśmy uwagę na spektakl żonglerów.
Wykonalność wszystkich pomysłów musi również uwzględniać wymagania wydarzenia. Wielu żonglerów przyjeżdża, aby spotkać się ze swoimi przyjaciółmi żonglerami z całej Europy, wymienić się doświadczeniami i samemu przeżyć inne poczucie życia z ludźmi o podobnych poglądach, bez presji, aby sami musieli przekazywać to uczucie innym. Spotykają się również, aby pobyć trochę we własnym gronie. Ten wymóg z pewnością nie jest arogancki i wrogi wobec publiczności, ponieważ wielu ludzi przez cały rok pracuje nad tym, aby przekazywać innym poczucie życia.
Jednakże organizacja wszystkich innych, mało widocznych, ale zazwyczaj ważnych punktów również musiała zostać rozwiązana:
Czy mamy wystarczająco dużo miejsc do spania? Kto zajmie się wyżywieniem? Jak zorganizować publiczny pokaz? Jak podzielimy obowiązki kasowe i sprzedaż biletów? Gdzie wydrukujemy plakaty? Uzyskać pozwolenia urzędowe na każdy wykonany lub zamierzony pierdnięcie przed, w trakcie i po tygodniu żonglerki. itp...
Podsumowując, organizacja 7. Europejskiego Tygodnia Żonglerki sprawiła nam przyjemność i mamy nadzieję, że wszyscy żonglerzy i inni uczestnicy czuli się podobnie i będą mile wspominać Frankfurt 1984, wracając do domu z nowymi impulsami i pomysłami.
Christoph Schmitt
Warsztaty KASKADE¶
Strona o Kolumnach¶

Dr P. Luftiko (patrz zdjęcie)
OK. Potrafisz teraz żonglować 2 piłkami w jednej ręce, lewą tak samo jak prawą. Możesz teraz spróbować z 4. Ale poczekaj jeszcze trochę! Istnieją setki sposobów wykorzystania tej umiejętności z 3 piłkami w formie „Kolumn”, które zadziwiłyby Twoich przyjaciół i doprowadziłyby Twoją publiczność do śmiechu.
Podstawowa forma „Kolumn”: 2 piłki w prawej ręce rzucane równolegle do siebie (tj. nie w okręgu), podczas gdy lewa ręka wyrzuca trzecią w tym samym rytmie, co prawa ręka wyrzuca zewnętrzną piłkę.

Z tym podstawowym rytmem możesz nieskończenie wariować ten temat poprzez drobne zmiany. Możesz zmieniać trajektorie lotu i rękę, którą żonglujesz 2 piłkami.
W poniższych opisach terminy „pojedyncza (piłka)” i „podwójna (piłka)” odnoszą się do trajektorii lotu, a nie do liczby piłek w każdej ręce. Oznacza to, że w formie podstawowej pojedyncza piłka porusza się pośrodku, a podwójne piłki po bokach.
Tenis¶
Pojedyncza piłka jest początkowo rzucana na samą prawą stronę,

następnie leci po wysokim łuku w lewo i z powrotem, ciągle tam i z powrotem. Trajektorie lotu wyglądają tak:

Podwójne piłki tworzą „siatkę” (możesz przy tym wydawać dźwięki uderzenia rakietą lub naśladować Johna McEnroe!)
Płotki¶
Początek jest podobny jak w tenisie, tylko tym razem pojedyncza piłka ląduje pośrodku.

Każda z podwójnych piłek stanowi płotek. (Jeśli przy każdym lądowaniu pojedynczej piłki powiesz „boing”, widz odniesie wrażenie, że piłka odbija się.)
Skrzyżowanie¶
Oczywiście możesz też robić sztuczki z podwójnymi piłkami. Tutaj krzyżują się.

Chociaż podjąłeś środek ostrożności, rzucając jedną podwójną piłkę nieco wyżej niż drugą, niestety zbyt często będziesz świadkiem, jak zderzają się one pośrodku i odlatują niekontrolowanie. Nie martw się! Z praktyką będziesz w stanie celowo doprowadzić do tego zderzenia, bez ucieczki 2 piłek w różnych kierunkach poza Twój zasięg.

Im wyższe zderzenie, tym bardziej entuzjastyczna publiczność.
Skrzyżowane ramiona¶
Spróbuj złapać prawą podwójną piłkę lewą ręką i jednocześnie lewą podwójną piłkę prawą ręką. Łapanie zazwyczaj nie jest takie trudne, ale potem pionowe rzucanie...!! Ćwicz tylko z podwójnymi piłkami, dopóki Ci się to nie uda, zanim znów dodasz pojedynczą piłkę.
Rzuty znad ramion¶
(dla zaawansowanych!)
Zamiast po prostu rzucać podwójne piłki pionowo w górę, rzucaj je z tyłu nad ramionami, prawą ręką nad prawe ramię, a lewą nad lewe. Jeśli się nie rozgrzejesz odpowiednio, skręcisz sobie ramiona. Jeśli podwójne piłki skrzyżują się nad Twoją głową wbrew Twojej woli, to najwyraźniej masz ten sam problem co ja!
Oszukiwanie!¶
Jeśli masz fosforyzujące piłki, które świecą w ciemności, możesz sprawić wrażenie, że wykonujesz formę kolumn. Nagle jedna z podwójnych piłek (ta, którą trzymasz) niewiarygodnie zatrzymuje się w powietrzu i odmawia opadnięcia. (Po prostu ją trzymasz, ale widz tego nie widzi!) Zbuntowana piłka, która pozornie pokonała prawa grawitacji, może teraz wykonywać zadziwiające akrobacje, zanim powróci na swoje miejsce w schemacie. Na przykład:
Jojo¶
Trzymasz „piłkę oszukującą” zawsze kilka centymetrów nad jedną z lecących piłek. Poruszaj ręką w górę i w dół; tak, aby odległość między trzymaną a lecącą piłką pozostała stała. Wygląda to tak, jakby piłki były połączone sznurkiem.
Wahadło¶
To również sztuczka z jojo, w której ręce zmieniają się podczas trzymania piłki oszukującej. Pojedyncza piłka odbija się pionowo w górę i w dół, podczas gdy piłki oszukujące pozornie „ciągną” się tam i z powrotem, a Twoje ramiona wykonują ruchy wahadłowe. (Możesz też naprzemiennie machać nogami lub mówić „tyk-tak”.)

Transkrypcja obrazu
(i) Trzymaj A w lewej ręce
Rzuć B z prawej
Złap C prawą
(ii) Rzuć C z prawej
Złap B prawą
Przenieś A i B na prawą stronę
(iii) Trzymaj B w prawej
Rzuć A z lewej
Złap C lewą
Oto kilka jeszcze bardziej buntowniczych sztuczek z piłką oszukującą:
Kosa¶
Piłka oszukująca przelatuje poziomo między dwiema rzuconymi piłkami, najpierw nad opadającą, potem pod wznoszącą się piłką. Ręka, w której trzymasz piłkę oszukującą, „tnie” przez żonglerkę 2 piłkami jak kosa.

Elegancką (i łatwiejszą) wariacją jest „nieskończona kosa”. Piłka oszukująca nie opisuje prostej, poziomej linii, ale znak nieskończoności (lub leżącą ósemkę).

Orbita¶
Szczególnie buntownicza piłka oszukująca może zacząć krążyć wokół Twojej głowy jak irytująca mucha. (Bzz, bzz!)

Ponieważ właściwie żonglujesz tylko 2 piłkami, a trzecią tylko trzymasz, liczba sztuczek, które ta trzecia piłka może zagrać, jest ograniczona jedynie Twoją anatomią!