Przejdź do treści

Kaskada 003

Żonglerka w Chinach

W maju ubiegłego roku miałem okazję odwiedzić Chiny. Podróżowałem Transsyberyjską Koleją. Oczywiście, oprócz mojego „Podręcznika miłośnika kolei” i chińskiego przewodnika, spakowałem mnóstwo woreczków z ryżem i piłek do żonglerki.

Zatrzymaliśmy się na noc w Moskwie. Po kilku minutach żonglowania na Kremlu, musiałem stać dwie godziny w kolejce po bilety do słynnego Moskiewskiego Cyrku Państwowego. Tego wieczoru Siergiej Ignatow niestety nie występował, ale widziałem imponującego żonglera, który żonglował pięcioma pierścieniami, a jego partnerem był małpa-żonglerka!

Po nocy w Moskwie, jechaliśmy pociągiem przez siedem dni. W pociągu trudno było żonglować, bo było za mało miejsca, ale na każdej stacji wyskakiwałem na peron, żeby trochę poćwiczyć, ku zdziwieniu niektórych obywateli radzieckich.

W Pekinie (Beijing) rozpoczęliśmy intensywne zwiedzanie świątyń, pałaców, parków i pagód. W trakcie ekscytującego programu podróży zawsze znajdowałem czas na żonglerkę. Europejczyk stojący na rogu ulicy przyciąga już dwudziestu widzów. Jeśli zje ciastko, liczba widzów wzrasta do pięćdziesięciu; jeśli zacznie żonglować, zbiera się wokół niego nawet dwustu ludzi! Chińczykom bardzo się to podobało, od dzieci po starców opierających się o rowery. Wszyscy uśmiechali się na moje żarty i klaskali, gdy żonglowałem pięcioma piłkami.

Wielu chciało spróbować, i nie było problemu z przekonaniem widzów do udziału. Ani razu nie podszedłem z kapeluszem (lub czapką z czerwonym gwiazdą), bo uważałem to za nieodpowiednie dla Europejczyka w kraju rozwijającym się.

(Image: A man juggling beanbags in front of a building.) #todo
Zdjęcie: Jeremy Twyman

Widziałem kilku chińskich kuglarzy, ale nie żonglerów. Widziałem jednego, który wpuszczał węża do nosa, a potem wyciągał go ustami! W Pekińskim Teatrze Młodzieżowej Akrobatyki byli żonglerzy. Widzieliśmy żonglerkę stopami (antipody), balansowanie, jazdę na monocyklu itp. Następnego popołudnia wróciłem do teatru i spotkałem wielu młodych artystów. Uznali za zabawne, gdy zacząłem żonglować moimi woreczkami z ryżem. Mimo że nie mogliśmy się porozumieć, mogliśmy rzucać i łapać razem. Zrozumiałem ich prośbę o siedem piłek, ale niestety musiałem odmówić!

Żonglerka to wspaniały sposób na przełamywanie barier kulturowych i bardzo cieszyłem się z wizyty w Chinach. Mam nadzieję, że Chińczykom też się podobało!

Sam Scurfield, Bradford, Anglia

P.S. Właśnie wróciłem z Leningradu, gdzie poznałem znakomitego żonglera, Aleksandra Kuzmina. Po obejrzeniu go w kabarecie zaprzyjaźniliśmy się i zostaliśmy dobrymi przyjaciółmi. Opowiedział mi o swoich czasach jako uczeń w Moskiewskim Cyrku Państwowym. Znał tylko jednego zachodniego żonglera, Anthony'ego Gatto, ale chciał wiedzieć więcej. On z kolei opowiadał historie o Siergieju Ignatowie i innych. Wymieniliśmy się rekwizytami i adresami. Wielki żongler, dobry przyjaciel.

Amerykanin w Europie

Pięć dni przed Europejskim Spotkaniem nie wiedziałem, że następnego tygodnia będę żonglował we Frankfurcie. Pomysły przychodzą i plany się zmieniają. Jon Wee, mój partner w naszej grupie „The 2 of Clubs”, postanowił w tym roku iść do szkoły, a ja tego nie chciałem. Po zaskoczeniu przyjaciół i rodziny moim nagłym postanowieniem, spędziłem dwa gorączkowe dni na przygotowaniach, planowaniu i pakowaniu się na podróż.

Poleciałem do Luksemburga liniami Iceland Air (wielki błąd). Musiałem przesiadać się cztery razy z Minneapolis i mój bagaż zaginął na 3 dni, ale na szczęście większość rzeczy do żonglerki miałem w bagażu podręcznym. To było jak sen. Czułem się jak postać z science-fiction w nowej przygodzie. Miałem mapę, trochę zaoszczędzonych pieniędzy, żadnych planów (oprócz spotkania żonglerskiego) i dobrą wyobraźnię. Spotkanie żonglerskie okazało się najlepszym, w jakim brałem udział. Atmosfera była bardzo zrelaksowana i swobodna, a jednocześnie pełna energii i ducha przedsiębiorczości. Poznałem wielu ludzi z całej Europy i zdobyłem wiele adresów.

Pierwszy tydzień spędziłem w Wiesbaden u Uli Meistera i Michaela Bonnetta. Oczywiście byłem za bardzo obciążony, więc zostawiłem tam połowę moich rzeczy, podróżując dalej.

Przez pierwsze dwa soboty odkryłem możliwość finansowania się poprzez pokazy uliczne i starałem się ulepszyć mój występ. Zawsze pracowałem w grupie i były to moje pierwsze solowe występy. Musiałem pokonać pewne bariery językowe. Znam niemiecki w stopniu komunikatywnym, więc w Niemczech szło mi OK, ale we Francji, Holandii, Włoszech i Norwegii próbowałem robić pokazy nieme, z kilkoma przetłumaczonymi słowami kluczowymi. Czasami używałem też angielskiego.

Zaoszczędziłem trochę pieniędzy na żonglerce z zeszłego lata na festiwalach renesansowych w Kolorado i Minnesocie, ale postanowiłem ich nie używać, jeśli tylko będę mógł przedłużyć podróż dzięki żonglerce. Kiedy przyjeżdżałem do nowego kraju, wymieniałem 50 DM na nową walutę i musiałem się utrzymać żonglując. W Niemczech, Paryżu i Londynie szło to całkiem łatwo. Gdy tylko znalazłem najlepsze miejsce do grania, miejsce na mój bagaż i dom do noclegu, mogłem zarobić wystarczająco dużo pieniędzy, aby żyć, i miałem jeszcze wystarczająco dużo czasu, aby zrobić z podróży wakacje.

Dla mnie najlepszym miejscem do występów były niemieckie deptaki lub miasta, w których odbywał się jakiś festiwal. W Paryżu i Londynie było wielu artystów i trzeba było ciężko pracować, żeby trafić na dobre miejsce i dobry czas.

Od grudnia do stycznia nie robiłem pokazów ulicznych, bo nie potrzebowałem pieniędzy, ale widziałem innych i rozmawiałem z nimi, którzy mimo zimnej pogody nadal zarabiali wystarczająco, zwłaszcza w okolicach Bożego Narodzenia.

Wszędzie ludzie byli dla mnie bardzo przyjaźni i dodawali mi otuchy, gdy czułem się samotny w mojej podróży. W każdym mieście, w którym szukałem żonglerów, żeby z nimi poćwiczyć, byli tacy, którzy robili wszystko, co w ich mocy, aby to umożliwić. Byłem również pod wrażeniem spotkań żonglerskich w całej Europie. W Wiesbaden, Mannheim, Amsterdamie i Kopenhadze spotykało się co tydzień od 10 do 20 osób. W Londynie i Berlinie odbywały się co najmniej dwa spotkania, na których było ponad 25 osób.

(Image: A man juggling clubs in a circle of people.)
Kaj podczas zabawy w kółku we Frankfurcie Zdjęcie: Anthony Olins

Doskonałym przykładem tego żonglerskiego braterstwa doświadczyłem w Kopenhadze, kiedy przyjechałem pociągiem z Oslo o 7 rano. Zadzwoniłem do Erika i Susanne i powiedziałem: „Cześć, jestem żonglerem. Zastanawiałem się, czy byłoby możliwe, żebyśmy się spotkali i pożonglowali razem, jestem tu na jeden dzień.” To zaowocowało dobrym śniadaniem i poznałem ponad tuzin żonglerów. Załatwili halę sportową do żonglowania (specjalnie z powodu mojej obecności) i żonglowaliśmy przez 4 godziny. Potem dostałem dobry obiad u Pera i Biny, również żonglerów, i zostałem odwieziony na dworzec kolejowy do mojego nocnego pociągu do Hamburga.

Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że moja podróż była tak piękna.
Jeśli ktoś chciałby mnie odwiedzić podczas swojej podróży po Ameryce, zapraszam.

Kaj Fjelstad

MIEJSCE WYDARZENIA ULICA: Maroko

autorstwa Danny'ego Avruticka

Południowe Maroko ma długą tradycję we wszystkich dziedzinach sztuki ulicznej. Wężownicy, bajarze, muzycy, komicy, akrobaci, sprzedawcy ziół leczniczych, a także kaznodzieje religijni i nauczyciele nauk, w tym stomatologii. Wszyscy można ich obserwować przy pracy, na zakurzonych placach przy soukach. Niektórzy używają improwizowanych megafonów z akumulatorami samochodowymi i rozkładają rekwizyty i dziwne przedmioty przed sobą na dywanach, aby nadać swojemu wizerunkowi aurę autorytetu.

Zawsze otacza ich duży tłum. Marokańska publiczność jest cierpliwa i uważna. Wydaje się, że zatrzymuje się przy każdym ulicznym artyście i ogląda go wiecznie. Uliczni artyści pracują ciężko, długie godziny pod gorącym słońcem, często w dużych grupach, często za głodową pensję. Śpiewają, tańczą, grają numery klaunów, robią głupstwa bez przerwy i końca. Nie jest tak, że zbierają wokół siebie krąg, bawią, puszczają kapelusz i odsyłają ludzi. Raczej masa osiada przed artystą, a od czasu do czasu artysta chodzi i wyciska datki od ludzi, z wszelkimi prośbami, z retoryką i przywołaniem „Allaha”. Wygłasza zabawne, sarkastyczne uwagi, gdy podana zostanie szczególnie duża moneta, i groźby zakończenia wszystkiego, jeśli dochód będzie skromny.

Spędziłem pierwsze siedem tygodni w Maroku na obserwacji i studiowaniu dialektu, czasami ćwicząc żonglerkę na dachach tanich hoteli lub na plaży. Czasami grałem z lokalnymi muzykami na moim plastikowym flecie lub pokazywałem sztuczki żonglerskie w prywatnym kręgu kilku osobom. Po tym czasie, pomimo pewnej znajomości różnych dialektów arabskich, nadal nie mogłem twierdzić, że naprawdę rozumiem sens tego, co zostało powiedziane.

Wielu ulicznych artystów wydaje się opowiadać jakieś bzdury, buduje wszystko bez końca, nigdy nie dochodząc do prawdziwego osiągnięcia. Ale widzowie siedzą wiecznie, a ja nie mógłbym twierdzić, że zrozumiałem subtelność tej procedury. Zwłaszcza magicy wydają się nie sięgać nawet w najmniejszym stopniu po swoje zardzewiałe pierścienie chińskie ani po swoje podarte pojemniki. Ale wszystkie wezwania do reakcji lub udziału publiczności są natychmiast spełniane. Artyści często zaczynają się modlić, trzymając puste dłonie lub podnosząc prawą rękę, a widzowie w pełni się angażują. Pewnego razu pokazałem 5 palców, aby zasygnalizować moją intencję żonglowania 5 woreczkami z tkaniny, a w mgnieniu oka pojawiło się obok mnie 5 młodych ochotników!

Cóż, skoro od 13 lat utrzymywałem się jako muzyk i żongler uliczny, nie mogło być inaczej, niż że uzupełniłem swoje marokańskie doświadczenia w tym kierunku.

Po obserwacji innych artystów napisałem przemówienie po arabsku, które zapamiętałem. Powiedziałem: „Jestem z Waszyngtonu D.C., podróżuję po różnych krajach od wielu lat, próbując dowiedzieć się czegoś o ich kulturach i sposobach życia, a także dzielić się z nimi moją sztuką.”

Dodatkowo przetłumaczyłem (z pomocą miejscowego) kilka standardowych żartów żonglerskich i też je przestudiowałem. Szczerze mówiąc, nigdy nie czułem, że zostałem naprawdę zrozumiany, ale z czasem tajemniczy arabski humor z pewnością otworzyłby się również dla mnie!

Oczywiście zwracałem szczególną uwagę na hasła zbiórkowe, błagając w arabskim stylu: „Zobaczcie, jak ciężko pracowałem, i słońce jest gorące, i zobaczcie, jak jestem zmęczony, te sztuki wymagają lat praktyki, i chociaż możecie myśleć, że jestem bogatym Amerykaninem, zapewniam was, jestem tylko biednym, prostym człowiekiem jak wy… I wiem, że jesteście biedni, ale gdyby każdy z was dał mi małą monetę blablabla… a błogosławieństwo Allaha będzie z wami.”

Kilka pokazów, które zagrałem na placu i souku w Agadirze oraz na targu wielbłądów w Goulimine, poszło dobrze. Ludzie zachowywali się dobrze i było dużo spontanicznych oklasków. Musiałem oczywiście dostosować się do marokańskiego tempa i ducha ponadczasowości, i było przyjemnie nie czuć tego, co czułem grając w Europie, czyli musieć grać z wielkim hałasem i mocą, bo inaczej uciekną przy pierwszej upuszczonej maczudze. Zarobione 2 do 3 dolarów w dirhamach było jak na tamte warunki całkiem sporo i wystarczało na tanie łóżko hotelowe i jedzenie na dzień. Jak zawsze, miło jest mieć kieszenie znów pełne monet, gdy jesteś do tego przyzwyczajony.

(Image: A group of performers in a circle, some with musical instruments.)
Zdjęcie: Jugglers World

Jeszcze coś o pokazach ulicznych w Maroku: nie możesz po prostu powiedzieć: „OK, to wszystko” i odejść. Ludzie patrzą z równie wielkim zainteresowaniem, jak pakujesz swoje rzeczy, i musisz się niemal wywalczyć z kręgu, żeby potem zniknąć i się ukryć. Ale ogólnie rzecz biorąc, nie było tak źle, jak się spodziewałem.

Po kilku pokazach na „Place Jemma el Fna” w Marrakeszu zostałem zaadoptowany i zarządzany przez lokalną grupę akrobatów. Postanowiłem się tym cieszyć, żeby zobaczyć, co się stanie. Hipnotycznie uderzali w swoje bębny, mówili i mówili bez końca, wprowadzali publiczność w nastrój, potem żonglowałem, a po dalszych przemówieniach i wezwaniach kazali mi chodzić z bębnem do zbierania datków, podczas gdy lider grupy stał obok mnie i przemawiał do widzów: „Chodźcie, pomóżcie temu biednemu chłopcu” i zachęcał mnie do dalszego chodzenia, aby wyłudzić monety od tych biednych, obdartych ludzi.

Spodziewałem się, że akrobaci zatrzymają wszystkie pieniądze dla siebie, a co najwyżej zaproszą mnie na filiżankę herbaty, ale ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu okazało się, że chcieli mi dać wszystko, chociaż sami ciężko pracowali, żeby to zarobić. Podzieliłem to potem 50/50.

Życie jest ciężkie dla ludzi tutaj w Maroku i harują wszędzie za kilka dirhamów. Ale jak zawsze, miło jest doświadczyć, że dobrzy, pracowici artyści uliczni potrafią sobie poradzić i że często czerpią z tego wiele radości.

Ten raport został nam przedstawiony podczas Europejskiego Tygodnia Żonglerki we Frankfurcie.

BELGIA '85 - Zagrożenie zakażeniem!

Wszystko, co zawsze chciałeś wiedzieć o spotkaniu żonglerskim w Louvain La Neuve i jego organizatorach, ale nigdy nie odważyłeś się zapytać

Był sobie student o imieniu Vincent Wauters, na uniwersytecie w pobliżu Brukseli, w Królestwie Belgii. Był dotknięty dziwną chorobą, lubił rzucać rzeczy w powietrze i łapać je z powrotem, po tym jak opisywały coraz bardziej szalone trajektorie.

Cóż, ta choroba była zaraźliwa, więc wkrótce otoczyła go grupa zarażonych zwolenników. Uniwersytet zaniepokoił się i udostępnił grupie salę raz w tygodniu, aby badać chorobę i jej zaraźliwość.

Nic nie mogło powstrzymać wirusa i w końcu najcięższe przypadki zostały umieszczone w kwarantannie w dużym domu, „Kot Jonglerie”. Jakiś czas później Vincent Wauters zakończył studia, spalił dyplom i uciekł, aby dołączyć do grupy chronicznych pacjentów, „Cirque du Trottoir”.

W międzyczasie Kot Jonglerie kontynuował, pod kierownictwem Eddy'ego Krzeptowskiego, Philippe'a Van de Weghe i Bineta Valere, dla których nie było już nadziei na wyleczenie, zarażając uniwersytet i pokazując amatorskie spektakle z „Jolis Brius”. Wszyscy ci przeklęci mieli jeden cel: zarazić jak najwięcej ludzi. Tak więc chore mózg Vincenta Wautersa wymyślił diabelski pomysł założenia szkoły cyrkowej z Eddym i Philippe'em. I tak narodziła się „Ecole sans Filet” (Szkoła bez siatki). Poprzez szkołę choroby takie jak żonglerka, jazda na monocyklu, chodzenie po linie, akrobatyka, klaunada, mimika, magia… zaczęły się rozprzestrzeniać coraz szybciej.

Kiedy wszyscy ci nieuleczalnie chorzy zakończyli studia, pozostawili po sobie całą armię zarażonych studentów, którzy kontynuowali dzieło.

Eddy poszedł do Cirque du Trottoir, a Ecole sans Filet rozwijała się dobrze. Nie przegapili żadnej okazji, aby zwrócić na siebie uwagę publiczności.

W 1983 roku, tuż przed 6. Europejskim Spotkaniem Żonglerskim, ci szaleńcy wpadli na pomysł zebrania setek podobnie opętanych jednostek. Ale w tym roku pierwszeństwo otrzymał zakład leczniczy w Wiesbaden. To nie było nic złego, dało im to jeszcze rok na dopracowanie planów. Tak dobrze, że we Frankfurcie wygrali wybory bez sprzeciwu, chociaż nie mieli też przeciwników. Od tego czasu biedni nieszczęśnicy przygotowali spotkanie, które zapisze się w historii medycyny i epidemiologii. Jako mała zapowiedź, oto podgląd:

Kiedy? 5., 6., 7., 8. września 1985

Gdzie? Louvain La Neuve, Blocry Sportzentrum (piękna, duża hala)

Co się wydarzy?

  • swobodna żonglerka, jak zwykle
  • Warsztaty: postaramy się zorganizować oryginalne i interesujące warsztaty, nie tylko żonglerki, ale także pokrewnych form sztuki: magii, akrobatyki, jazdy na monocyklu… Jeśli masz inne pomysły lub chcesz poprowadzić warsztaty, napisz do nas.
  • Parada i konkursy: w sobotnie popołudnie wszyscy spotkamy się na słynnym, wspaniałym Grand Place w Brukseli. Tam zrobimy wielką paradę z zabawnymi grami, wyścigami, grami na monocyklu i pokazami ulicznymi. Zacznijcie już teraz przygotowywać coś na to wielkie wydarzenie, które rozweseli dzień każdego mieszkańca Brukseli.
  • Pokaz wideo non stop: przez całe spotkanie będziemy pokazywać świetne numery żonglerskie. Możesz dostarczyć własne kasety.
  • Pokaz publiczny: odbędzie się w piątek wieczorem. Show poprowadzi 6 muzyków, możesz też przynieść własną kasetę z muzyką.
  • Super Music-Hall-Show: prawdziwie wspaniałe wydarzenie w sobotni wieczór. Będziesz miał okazję podziwiać około 10 najlepszych żonglerów, prezentujących różne aspekty tej sztuki. Spodziewamy się najlepszych profesjonalistów. Ten pokaz będzie oczywiście dostępny dla publiczności, której mamy nadzieję otworzyć oczy na naszą sztukę. Aby dopełnić niezapomniany wieczór, wszyscy wykonamy fantastyczny pokaz ogniowy. Nie zapomnij swoich rekwizytów.

(Image: Four people in various juggling poses.)

P.S. Oczywiście nie byliśmy w stanie pokryć kosztów wstępu na ten pokaz z wkładu na spotkanie żonglerskie. Jednak wstęp nie będzie zbyt drogi, a żonglerzy otrzymają zniżkę.
Mamy jeszcze więcej niespodzianek w zanadrzu. Zarezerwujcie te dni w swoim kalendarzu. Jesteśmy pewni, że macie wiele pomysłów i życzeń dotyczących spotkania, prosimy o ich przekazanie.

ŻONGLERZY!

To was zainteresuje!
Muzyka: Taratataatataa

Drodzy krewni i przyjaciele, cieszymy się, jesteśmy dumni i zaszczyceni, ogłaszając narodziny nowego dziecka…

Association Européenne de Jonglerie do usług.

Organizując 8. Europejskie Spotkanie Żonglerskie, zauważyliśmy, jak trudne jest takie wspólne wydarzenie, ponieważ brakuje organizacji europejskich żonglerów. Ponieważ liczba żonglerów szybko rośnie, zadanie staje się jeszcze trudniejsze. Istnieją proste, ale skuteczne rozwiązania tego problemu, a aby je wdrożyć, postanowiliśmy założyć A.E.J. – „Association Européene de Jonglerie”. Jej główne cele są 3:

  • Rozwój i racjonalizacja organizacji żonglerki w całej Europie.
  • Aby to osiągnąć, należy nawiązać stały, stabilny kontakt. Zbierzemy listę adresową wszystkich żonglerów z Europy, niezależnie od tego, czy przyjeżdżają na spotkania, czy nie, niezależnie od tego, czy są członkami naszej organizacji. Następnie należy nawiązać połączenie między żonglerami. Paul Keast i Gabi Hartmann mogliby odegrać ważną rolę dzięki swojemu doskonałemu magazynowi „Kaskade”. (Komentarze zawsze mile widziane przez redakcję.) Kaskade mogłaby być nośnikiem informacji, głosem żonglerów i A.E.J. Ten rodzaj komunikacji umożliwi organizację innych interesujących wspólnych działań, takich jak kursy dla początkujących i zaawansowanych z różnych technik żonglerki i pokrewnych sztuk z udziałem znanych wykładowców.
  • Rozwój i racjonalizacja relacji między europejskimi żonglerami a tymi z innych kontynentów.
  • Nawiązaliśmy kontakt z naszymi amerykańskimi przyjaciółmi z IJA i mamy nadzieję skorzystać z ich doświadczenia i zbadać liczne możliwości wymiany między żonglerami na świecie.
  • Wsparcie różnych grup organizacyjnych corocznych europejskich spotkań żonglerskich.
  • Dzięki kontaktom z poprzednimi grupami możemy przekazać zebrane doświadczenia. Możemy udzielić organizatorom wsparcia finansowego w wysokości 100 franków belgijskich na członka AEJ, co będzie częścią rocznej składki. Członkowie AEJ mają dzięki temu zniżkę na wstęp na same spotkania.

Jak możesz zostać członkiem?
Przelej 650 franków belgijskich na konto
AEJ: C.G.E.R. 001-1709851-11

Za to otrzymasz:

  • Roczną subskrypcję „Kaskade” (od września 85 magazyn będzie wydawany w 3 językach).
  • Zniżkę 100 franków na wstęp na spotkania żonglerskie.
  • Listę adresową wszystkich znanych żonglerów z Europy.
  • Priorytet i zniżkę na wszystkie działania organizowane przez Stowarzyszenie.
  • Jeśli zostaniesz członkiem, pomożesz w organizacji działań, w których będziesz mógł uczestniczyć bez dodatkowych kosztów, ponieważ subskrypcja Kaskade i zniżka na spotkania już pokrywają składkę.

Pierwsze osiągnięcia AEJ
Nie chcę już mówić o 8. europejskim spotkaniu w Louvain La Neuve.
Kurs żonglerki maczugami w Twojej okolicy:
Ta pierwsza seria kursów dotyczy żonglerki maczugami, artystycznej i widowiskowej manipulacji 2 maczugami. Poprowadzi ją Allan Jacobs, zwycięzca U.S. Nationals na kongresie IJA w 1983 roku. Jest on niewątpliwie najlepszym amerykańskim artystą w tej dyscyplinie, która jest w Europie wciąż dość nowa. Allan Jacobs będzie podróżował po kontynencie i nauczał swojego kunsztu również w Twoim mieście. Jak to działa w praktyce?
Każdy kurs trwa 10 godzin, rozłożonych na tydzień lub weekend. Wszystko razem będzie kosztować 15000 franków belgijskich (z wyłączeniem zakwaterowania Allana Jacobsa). Jeśli więc Twoja grupa lub kilka grup jest zainteresowanych takim wyjątkowym kursem (wyjątkowym, biorąc pod uwagę oryginalność rzeczy, osobowość wykładowcy i korzystną cenę), zgłoś się wkrótce, abyśmy mogli jak najlepiej przygotować trasę.
Uwaga! Allan Jacobs chętnie przyjmie również zlecenia na swój pokaz podczas podróży po Europie. Jego pokaz sceniczny kosztuje od 13000 do 15000 franków belgijskich. Jeśli możesz w tym pomóc, daj nam znać od razu.
Na koniec chciałbym powiedzieć, że mam nadzieję, że jesteś przekonany o zainteresowaniu, jakie budzi powstanie AEJ, i nie będziesz się wahał dołączyć do naszych szeregów. Pierwszy rok działalności AEJ rozpoczyna się po spotkaniu w Louvain La Neuve i zakończy się po następnym spotkaniu. Oczywiście możesz dołączyć w Louvain, ale możesz zostać członkiem natychmiast, przelewając swoją składkę na nasze konto.
Jestem przekonany, że wspólnie możemy zrobić wiele wspaniałych rzeczy.

Eddy Krzeptowski

Warsztaty KASKADE: WZORY

„Zanim wydasz pieniądze, przeczytaj te słowa! Ta książka nie ma fabuły, bohaterki, zaskakującego zakończenia, nie jest szkodliwa dla młodzieży. Nie jest to lekka lektura. Nigdy nie pojawi się w skróconej wersji w Readers Digest. Patterns zostało napisane z myślą o szczególnej grupie czytelników, mianowicie o żonglerach formacyjnych. Pokaże ci, jak podawać maczugi, lub przynajmniej pomoże w tym. Zapozna cię z setkami wzorów żonglerki grupowej. Jeśli naprawdę pasjonuje cię podawanie i chcesz dużo robić i się o tym uczyć, to ta książka jest dla ciebie napisana.”

Tymi słowami Richard Dingman odstrasza wszystkich potencjalnych kupców, którzy mogliby błędnie pomyśleć, że jest to kolejna instrukcja żonglerki. Nie oznacza to, że musisz być super-podającym, aby coś zyskać z „Patterns”. Wręcz przeciwnie, zaczyna od podstaw:

Image: 30(木 IkehirleyIzzieBorisand Cookie #todo

2 osoby 1 maczuga („2 p(eople) 1c(lub)”). I z tą kombinacją 2p 1c czytelnik jest prowadzony przez wszystkie podstawowe rzuty, które stanowią budulec dla złożonych wzorów opisanych później. Nawet jeśli potrafisz to wszystko prawą ręką, myśl o możliwości wykonania niektórych z późniejszych wzorów jest wystarczającą motywacją, aby nauczyć się każdego rzutu również lewą ręką.

„Czasami czujesz się kompletnie idiotycznie, ale im szybciej staniesz się oburęczny, tym lepiej, a czasami poczucie bycia idiotą jest całkiem dobrym treningiem dla prawdziwego życia.” (s. 50)

Oburęczność jest faktycznie kluczem do niesamowitych rzeczy, których nigdy byś nie uważał za możliwe. Z tak wielkim współczuciem i cierpliwością, jakiej można przekazać przez pisane słowo, Dingman zachęca cię do pokonania barier psychologicznych wynikających ze złożoności wzorów i nieznanych sekwencji ruchów (zwłaszcza leworęcznych). Ale Dingman okazuje się dobrym nauczycielem nie tylko w humorystycznym stylu pisania, ale także w klarowności, z jaką przedstawia skomplikowane rzeczy. Dla każdego, kto w frustracji i złości deptał swoje maczugi, ponieważ nie mógł wyjaśnić swoim partnerom, jaki wzór chciałby wypróbować, jest oczywiste, że potrzebny jest jasny i powszechnie zrozumiały język do takich rzeczy. Dla tych, którzy w stopniu komunikatywnym znają angielski i kupią książkę, tym językiem będzie „Jugglish” Dingmana. Przede wszystkim jego sposób liczenia (którego wprawdzie nie wymyślił, ale prawdopodobnie jako pierwszy systematycznie zapisał) jest bardzo cennym wkładem w rozwikłanie komunikacji żonglerskiej. Można go łatwo nauczyć i zastosować, a wkrótce będziesz się dziwić, jak kiedykolwiek mogłeś się bez niego obejść!

Tam, gdzie język osiąga swoje granice, z pomocą przychodzą „Inchlings” Judy Gailen, „aby ku naszej budowie pokazać wszystkie wzory. Mają niezwykły talent do żonglerki i posłuszeństwa.” Te małe figurki są umieszczane w najróżniejszych konfiguracjach i żonglują nieograniczoną liczbą maczug. Są szczególnie pomocne przy wyjaśnianiu wzorów składających się z wielu osób i/lub przedmiotów.

I właśnie takie wzory są największą siłą tej książki. (Chociaż jest też wiele propozycji dla tylko dwóch żonglerów z łącznie 3 maczugami, na przykład). Ale Inchlings nie nauczą cię, jak wykonywać sztuczki rzutów. Te, na przykład „podanie z przewrotem palców” lub „podanie francuskie w tenisa”, są wymienione, ale Dingman zauważa, że można je nauczyć tylko poprzez obserwację i samodzielne eksperymentowanie.

Chociaż wiele opisanych wzorów doskonale nadaje się do widowiskowego pokazu, ten aspekt możliwości prezentacji jest pomijany i pozostawiony własnej kreatywności. Słusznie, ponieważ numery występów według instrukcji prowadzą do stereotypów. Zamiast tego Dingman podkreśla radość, jaką może sprawić wypróbowanie jego sugestii, niezależnie od tego, kto akurat patrzy. W tym sensie proponuje kilka wyraźnie nieolimpijskich gier, np. tę dla 2 osób stojących naprzeciwko siebie i bawiących się trzema maczugami: „Zasady są następujące: wszystko jest dozwolone, ale rzuty muszą być dobre (przynajmniej wystarczająco dobre), i musisz utrzymać rytm. Zwalnianie lub przyspieszanie jest zatem zabronione. Jeśli upuścisz lub źle rzucisz, tracisz punkt. Jeśli stracisz 10 punktów, ktoś może cię ugryźć w palec u nogi.”

Patterns jest bardzo trudne do transportu (ponad 450 stron), ale gdy w końcu wniesiesz książkę do sali treningowej, jest bardzo łatwa i praktyczna w użyciu. Ponieważ jest oprawiona spiralnie, pozostaje otwarta na właściwej stronie podczas ćwiczeń.
Możesz zamówić jeden z zaledwie 200 egzemplarzy bezpośrednio od autora, wysyłając mu 35 USD (w tym opłaty pocztowe do Europy). Ponieważ książka nie przyda ci się, jeśli jesteś bez partnera do żonglerki, możesz poprosić przyjaciół o wspólne poniesienie kosztów i wspólne czerpanie radości.

Dr P. Luftiko

Recenzja książki: Sztuka żonglerki na przestrzeni wieków

Fragmenty z dzieła K.-H. Ziethena: „4000 lat historii sztuki żonglerki”

Z zewnątrz książka wygląda całkiem niepozornie. Format DIN A4, beżowy, z prostym tytułem i rysunkiem. Prawie jak zeszyt szkolny. Otwieram zeszyt i na każdej stronie wyskakują żywe obrazy. Więc najpierw oglądam zdjęcia, tak lubię zaczynać książkę. Zdjęcia żonglerów, plakaty i rysunki. Żonglerzy pieszo, konno, na linie, z kulami armatnimi, stołami, łyżkami i niezliczonymi innymi rzeczami, które ludzie rzucali w powietrze na przestrzeni wieków.

Zdjęcia pokazują wszystkie „zmiany” sztuki żonglerki, od rodzaju i liczby żonglowanych przedmiotów, po prezentację. Książka do przeglądania, oglądania i podziwiania, fascynująca historia żonglerki w obrazach, nawet dla osób, które nie lubią czytać.

Chcę też przeczytać książkę, więc wracam na początek. Początek to 1900 r. p.n.e. w Egipcie. Naprawdę! Tak długo się już żongluje. Następują niezliczone informacje o tym, gdzie, jak i kto kiedykolwiek na tej ziemi żonglował. W Cesarstwie Rzymskim żonglowano szklanymi kulami i okruchami chleba, staronordycki król Olaf Fryggeson żonglował włóczniami, a w 1753 roku Anthony Maddox żonglował sześcioma piłkami na luźnej linie. I tak dalej, przez 36 stron. Czy jest jeszcze jakiś znany żongler, którego tu nie wymieniono? Raczej nie. Ale czasami wolałbym przeczytać więcej krótkich historii życia poszczególnych żonglerów, zamiast widzieć wymienione wiele nazwisk, które bez historii pozostają tylko nazwiskami.

Takie 36-stronicowe dzieło nie może i nie musi być kompletne, zwłaszcza że jest to kompilacja fragmentów z „4000 Years of Juggling”, monumentalnego dzieła Karla-Heinza Ziethena liczącego 760 stron z 600 zdjęciami, dotychczas wydanego tylko w języku angielskim. Niestety, nie znam tego kompletnego dzieła, ale jestem pewien, że niepozorny zeszyt szkolny daje niemal równie imponujący obraz historii żonglerki. I to w cenie, na którą stać każdego żonglera. I w języku, który każdy niemieckojęzyczny żongler zrozumie bez wysiłku!

Gabi Hartmann

Nowości z LONDYNU

autorstwa Charliego Hollanda

Rok 1985 zaczął się dobrze dla londyńskich żonglerów, a mianowicie od dwóch bardzo zabawnych i zręcznych pokazów w ramach 8. Międzynarodowego Festiwalu Mima w Londynie, przygotowanych przez grupy, które włączyły dużo żonglerki do swojego programu. Te grupy to Ra Ra Zoo i Plexus Mime Theatre.

„Daily Telegraph” napisał recenzję Ra Ra Zoo (patrz poniżej), która dobrze podsumowuje istotę pokazu. Czysty numer podawania maczug zawiera na przykład: Dave Spathaky (kiedyś połowa duetu Amazing Mendizies Juggling Duo) próbuje dołączyć do podawania Sue i Stephena, co powoduje tylko chaos; linia 3 osób z 10 maczugami, Sue w środku rzuca podwójne obroty przez ramię do Dave'a. Dave zamienia się z Sue i obraca się kilkakrotnie o 90°, wzór pozostaje zachowany. Pokaz kończy się 9 pochodniami, granymi w tym samym wzorze. Wszystkie trzy pokazy były wyprzedane, a Ra Ra Zoo otrzymało ofertę zagrania we wrześniu w New York Westside Arts Theatre. Do tego czasu idźcie i zobaczcie ich, jeśli macie okazję.

Plexus składa się z Roberta Morse'a, Jyl Hewston i Joe Mori, którzy wyjaśniają: „Plexus powstaje poprzez przeplatanie się różnych elementów. Nasza praca polega na łączeniu umiejętności trzech artystów, którzy mają bardzo różne doświadczenia: w dziedzinach cyrku, tańca, pantomimy, muzyki, sztuk walki, filozofii, futbolu amerykańskiego i naprawy samochodów. Żaden z nas tak naprawdę nie zamierzał wchodzić do zawodu teatralnego i być może nadal tego nie robimy. Ale do tego czasu…” Po zabawnej i dobrze zagranej pierwszej połowie, opartej na pantomimie i ruchu, w drugiej połowie przedstawiono nam Plexus jako „Rodzinny Cyrk Kurlytov”, rosyjską trupę goszczącą w Anglii. Mówili w jakimś pseudo-rosyjskim (przynajmniej tak zakładam!), z okazjonalnymi zrozumiałymi słowami cyrk, akrobatski. Ponieważ mieli problemy z otwarciem walizki, w której przechowywali wszystkie swoje rekwizyty do żonglerki, byli zmuszeni do improwizacji: z dzwonkami krowimi i tamburynami, chusteczkami, cebulą, patelnią i gumową kaczką, z 3 piłkami do koszykówki i kapeluszem. Przerwani zabawnym incydentem z dobrymi, spontanicznymi uwagami w odpowiedzi na widza, który faktycznie mówił po rosyjsku (KGBski), w końcu udało im się otworzyć walizkę, aby wyjąć z niej 9 maczug, którymi grali w różnych formacjach trzyosobowych. Jako punkt kulminacyjny Jyl podawał Robertowi i Joe, podczas gdy jeden stał na ramionach drugiego.

W marcu w londyńskim West Endzie miała premierę „Barnum”. Gwiazdą tego „spektaklu cyrkowego showbiznesu”, luźno opartego na historii życia legendarnego impresario cyrkowego, jest ponownie Michael Crawford, który już w poprzednim sezonie londyńskim uczynił tę rolę swoją. Emanując urokiem i energią, prezentuje szeroką gamę dobrze opanowanych umiejętności cyrkowych. W obsadzie znajduje się również Richard Gauntlet, który uczył się żonglerki i innych technik cyrkowych u Terry'ego Williamsa w Clown Alley, Bromley, Kent. Terry prowadzi warsztaty w sobotnie popołudnia. Wyuczony akrobata udziela również lekcji żonglerki, jazdy na monocyklu, chodzenia po linie i sprzedaje rekwizyty.

Dwa najważniejsze warsztaty żonglerskie w Londynie w Oval House i Jubilee Hall (patrz Spotkanie Żonglerskie) rozwijają się, zarówno pod względem liczby uczestników, jak i prezentowanych umiejętności: 7 piłek solo, podawanie 8 maczug itp. Atmosfera jest swobodna i przyjazna, zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych. Wizyta zdecydowanie jest warta zachodu, jeśli jesteś w Londynie.

W marcu odbył się intensywny kurs technik cyrkowych. Max i Sue (The Oddball Juggling Co) prowadzili lekcje żonglerki. Ten kurs, na którym można było również nauczyć się akrobatyki, balansowania, akrobacji na trapezie i na linie, pokazał potencjał dla stałej placówki tego typu w Londynie.

(Image: A man juggling clubs in a black and white photo.) Jesse Timberlake na warsztatach w Covent Garden Zdjęcie: Anthony Olins

Pokazy, festiwale itp.

W sobotę 26 maja odbędzie się drugie doroczne Covent Garden Juggling Festival w Jubilee Hall (obok „piazza”). Oprócz gier i warsztatów, stanowi on również idealną okazję dla żonglerów z całego Wielkiej Brytanii do spotkania się i wymiany pomysłów. Inne terminy do kalendarza to: 21-23 czerwca: Glastonbury Festival w Somerset, z prawdopodobnie sporą liczbą żonglerów na trawie teatralnej.

  • 1-4 sierpnia: Moskiewski Cyrk Państwowy w Royal Concert Hall Nottingham. Pierwsze angielskie tournée od 10 lat. Dwugodzinny program (bez zwierząt) prezentuje znakomitych klaunów (np. Oleg Popov), żonglerów i akrobatów.

Dalsze szczegóły dotyczące tych wydarzeń można uzyskać ode mnie. Chętnie otrzymam artykuły lub wiadomości o innych wydarzeniach w Wielkiej Brytanii, które mogłyby później pojawić się w „Kaskadzie”.

We własnej sprawie

autorstwa Gabi

Siedzimy tu już po raz 3. w gąszczu papierów, listów, ołówków, maszyny do pisania, Letrasetu, nożyczek, kleju, kawy i ciasta, a wynikiem będzie KASKADA nr 3, którą trzymacie w ręku. Ten nr 3 to trudny poród, bo siedzimy nie tylko wśród stosów Kaskady, ale także w nowym, częściowo urządzonym mieszkaniu. Kto nie zna chaosu przeprowadzki! Ale dla was oznacza to tylko: zapamiętajcie nasz nowy adres: Annastraße 7 6200 Wiesbaden Tel. 06121 425938

Na parapetówkę nowego mieszkania w zeszłym tygodniu włamali się złodzieje, gdy prowadziliśmy warsztaty żonglerskie na spotkaniu teatralnym. Między innymi złodzieje zabrali kasę Kaskady, w której znajdowały się pewne pieniądze i sporo czeków w dolarach amerykańskich, które, aby zaoszczędzić na kosztach, zawsze zbieraliśmy przez jakiś czas, a potem razem realizowaliśmy. Bardzo irytujące wydarzenie i niezbyt zachęcające, jeśli chodzi o Kaskadę. (Jeśli go złapię, dostanie maczugą w głowę!)

Ale mamy też dobre wiadomości. Od początku kwietnia oboje rzuciliśmy pracę i teraz jesteśmy żonglerami na pełny etat (całkowicie zainfekowani i nieuleczalnie chorzy, jak powiedziałby Eddy Krzeptowski). Oznacza to, że mamy trochę więcej czasu, aby zająć się stale rosnącą liczbą subskrypcji. Nie oznacza to jednak, że wykorzystujemy nasz czas na pisanie Kaskady, przede wszystkim tego nie chcemy. Chcemy być punktem zbornym wszystkich interesujących wiadomości i przekazywać je dalej. Ale potrzebujemy do tego waszych artykułów.

Każdy z was przeżywa historie związane z żonglerką, wielu ma doświadczenia z występami lub warsztatami. Piszcie je, róbcie zdjęcia i przesyłajcie nam. Możecie też wysyłać zdjęcia bez historii, malowane historie, cokolwiek chcecie. Możemy tylko dawać wskazówki dotyczące tematów, które chcielibyśmy mieć. Na przykład chcielibyśmy pisać o szkołach cyrkowych lub o dobrych warsztatach sztuki cyrkowej. Piszcie nam też swoje opinie, co myślicie o Kaskadzie, co myślicie o poszczególnych artykułach? Na przykład, co myślicie o pomyśle A.E.J.? Osobiście chciałbym usłyszeć więcej od żonglerów. Jest ich wielu, ale do tej pory otrzymaliśmy tylko artykuły od żonglerów. Ponadto nadal brakuje nam informacji o wydarzeniach. Jeśli słyszycie o festiwalach teatralnych, żonglerskich i innych, warsztatach itp., prosimy o kontakt.