Przejdź do treści

Szukamy cyrku!

Szukamy cyrku!

Relacja dwojga klaunów, którzy mieli dość życia w NRD
Szukamy cyrku!

Od Ślimaka z rodzynkami...

Jak to wszystko się zaczęło? Cóż, to prawie niekończąca się historia...

Kaskade00102

Uli kochał zapach świeżego drewna, został stolarzem, trafił do cyrku jako rzemieślnik i zaczął żonglować. Kattrin nie wiedziała nic lepszego i studiowała aktorstwo. Uli wrócił do Berlina i chciał pokazać swoje umiejętności na festynie. Niestety, ze zdenerwowania wypił za dużo i piłki zrobiły z nim, co chciały. Tak się poznaliśmy, a Uli został nauczycielem żonglerki Kattrin.

To było w lutym 1980 roku i wkrótce odkryliśmy wspólną pasję do komedii. Jesienią mieliśmy nasz pierwszy występ pod nazwą ULK. (Inicjały Uli i Kattrin).

Ale wcale nie było śmiesznie, raczej żenująco. Ale każdy początek jest trudny, ćwiczyliśmy dalej: stepowanie, żonglerkę, pantomimę... Ponieważ w NRD nie było warsztatów, byliśmy zdani na prywatne wsparcie.

Latem 1981 roku Kattrin skończyła studia i musiała na trzy lata iść do teatru jako absolwentka. Tak przewidywało prawo, inaczej nie otrzymałaby dyplomu. A bez dyplomu w NRD nic nie znaczyłeś. Oznacza to: nieważne, jak dobry ktoś jest lub co potrafi, bez państwowego dyplomu nie może występować, czyli pracować w swojej dziedzinie. A kto nie pracuje, jest aspołeczny, a kto jest aspołeczny, trafia do więzienia.

Ale nie myślcie, że przez to nie było żadnej własnej inicjatywy: wręcz przeciwnie, bo w potrzebie diabeł muchę wymyśla. W pracowniach, na strychach, w mieszkaniach odbywają się czytania, wystawy, koncerty, programy teatralne. Występowanie po prostu na ulicy jest zabronione, ale mimo to niektórzy to robią, chociaż grożą im wysokie grzywny.

Ale wróćmy do nas. Kattrin poszła do teatru, ale po pół roku umowa absolwencka musiała zostać rozwiązana z powodów zdrowotnych. Wróciła do Berlina i wypróbowaliśmy program cyrkowy dla dzieci, zbudowaliśmy rekwizyty i naszą scenę.

Uli, podczas gdy Kattrin pracowała w teatrze, wyszkolił naszego psa Cato (rasowego angielskiego pointera). Cato został naszym cyrkowym lwem.

Kattrin złożyła wniosek o pozwolenie na występy w magistracie, które otrzymała bez problemu dzięki ukończonym studiom aktorskim. Ponieważ Uli nie mógł niczego takiego przedstawić, właściwie nie powinien był występować. Został więc "asystentem" Kattrin. Dzięki nadmiernej biurokracji związanej z wydawaniem pozwoleń, nikt się tym nie przejął.

Podobnie było z Clemensem, który został naszym technikiem. (Niestety, nadal czeka na wyjazd.) Clemens miał samochód, no cóż, samochód to chyba za dużo powiedziane: nazywał się Herbert, był starszy od nas i był właściwie całkowicie niesprawny. Ale, dzięki Bogu, psuł się tylko w drodze powrotnej. Wierne rumak. Tandem mieliśmy ze sobą na wszelki wypadek, dopóki nie został nam skradziony.

Teraz chcieliśmy zareklamować nasz program. Musicie wiedzieć, że w NRD nie ma kserokopiarek. Nie można też łatwo niczego wydrukować. Najpierw musielibyśmy oficjalnie zatwierdzić naszą nazwę "Dziecięcy Cyrk Ślimak z rodzynkami". Nie mieliśmy na to ochoty. Więc wszystko pisaliśmy ręcznie i przyklejaliśmy kartki kolorowym papierowym klaunem. Było to żmudne, ale sprawiało frajdę.

Otrzymaliśmy wiele ofert, ponieważ byliśmy w swoim rodzaju jedyni w NRD i ponieważ naszą prostotą, dowcipem i radością grania stanowiliśmy alternatywę dla oferty wspieranej przez państwo.

... do Mlecza

Kiedy rok później pokazaliśmy nasz program państwowej Dyrekcji Koncertów i Gościnnych Występów, aby uzyskać klasyfikację grupową, dzięki czemu Uli zostałby uznany za partnera Kattrin, komisja stwierdziła, że nasz program nie zawiera wartości pedagogicznych.

Kaskade00103

Więc nic nie dostaliśmy i dalej jakoś się przemaglowaliśmy, zawsze wiedząc, że może wyjść na jaw, że Uli w ogóle nie może występować. (Dwa tygodnie przed naszym wyjazdem wyszło to na jaw.)

Latem 83, kiedy chcieliśmy zagrać na kościelnym festynie pokoju, pewien urzędnik kulturalny zasugerował nam, abyśmy tego nie robili, ponieważ w przeciwnym razie otrzymalibyśmy zakaz występów na terenie całego NRD.

Incydenty podobnego rodzaju coraz jaśniej uświadamiały nam, że zbliżamy się do granic możliwości naszej pracy i planów. Dlatego musieliśmy i chcieliśmy prędzej czy później opuścić NRD.

Od marca żyjemy już tutaj. Pracujemy nad ponownym stworzeniem programu dla dzieci. Nie nazywamy się już Ślimak z rodzynkami, ponieważ to ciastko nie jest tutaj znane, ale "Dziecięcy Cyrk Mlecz".

Naszym głębokim marzeniem jest założenie za kilka lat cyrku, w którym będą brały udział kochane i zabawne osoby. Niestety, brakuje pieniędzy na to marzenie. Szkoda by było, gdyby się ono nie powiodło.

Dlatego byłoby wspaniale, gdybyście pomogli zrealizować to marzenie i przelali trochę pieniędzy na nasze specjalnie w tym celu założone konto:

Numer bankowy: 42060021
Volksbank Gelsenkirchen)
Numer konta: 518.503.240
Nawet jeśli to tylko marka, bo z drobnych pieniędzy też można zrobić cyrk.

Dziękujemy bardzo, a jeśli macie większe zainteresowanie tym projektem lub chcecie dowiedzieć się czegoś o Dziecięcym Cyrku Mlecz, piszcie na adres:

Kattrin Kupke & Uli Zschau
Arminstr.10
4650 Gelsenkirchen
Tel.:0209/27 16 42

Więc do zobaczenia wkrótce lub nie
*Kattrin & Uli